OFICJALNY BLOG Zuzanny Boruckiej

wtorek, 12 września 2017

Cokolwiek

Mam bałagan w komputerze. Zawsze gdy montuję film - jestem tak przejęta, że wszystko co pobieram - rozwalam na pulpicie i mijają tygodnie, a ja tego nie sprzątam.
Mam bałagan w szafie. Zawsze gdy się ubieram - tak szybko szukam coś czego chcę, że nie patrzę na resztę rzeczy.
Mam bałagan w telefonie. Robiąc zdjęcie na Social Media podejmuję nawet 30 prób. Potem praktycznie jedno zdjęcie jest pomnożone. 
Mam bałagan w papierach. Tak szybko wszystko leci, że nie umiem ogarnąć kiedy jest początek i koniec miesiąca. Spóźniam się z fakturami i zapominam robić koszty. 
Mam bałagan w życiu…

Jestem tak przejęta, że nie patrzę na istotne sprawy. 
I tylko to uczucie, kiedy szukasz czegoś ważnego, a nie widzisz tego przez nadmiar plików.
Nie widzisz kogoś ważnego przez nadmiar plików.
Nie zauważasz szansy, która przechodzi obok.
Nie masz czasu na szczęście.

Jedna stresująca sprawa jest dla mnie jak domino.
Jedna sprawa i sypie się do końca.

Dziś mam taki dzień.

Nagle idziesz dworcem i zastanawiasz się czy ktoś patrzy się na tą dziurkę w rajstopach na łydce.
Czy ktoś widzi jak bardzo zmęczona jesteś. 
W sumie; jak ty się dzisiaj ubrałaś? Rano o 6 chyba to było mało przemyślane. 
Kupujesz sukienkę od jakiejś podejrzanej cyganki. Droga, ale fajny materiał.
Byle poczuć się kobieco.
Idziesz jeść cokolwiek, zamawiasz coś czego nie lubisz, cokolwiek, ściśnięte gardło, bo przy ludziach nie jesz. Cokolwiek.
Po 4 próbach nabierania ryżu z trzęsącymi rękami - wywalasz całość do kosza. Cholera! 20 zł kosztował ten jebany wegański obiad.
Kręcisz się po sklepach i myślisz co cie pocieszy. Cokolwiek.
Nawet te batoniki nie są dzisiaj smaczne.
Siedzisz godzinę w toalecie na dworcu, gdzie bezdomna myje włosy w kranie.

Można dostać okres przez stres?

Pisk w głowie. 
Wszędzie bodźce i presja.

CZEGO? Czegokolwiek.
Kumulacja
gówna.

Wszystko, nagle.. bo w kilka sukienek się nie mieściłam w sieciówkach? Bo kilka dzieci krzyczało „Banshee” i zwróciło na Ciebie uwagę 20 osób na schodach ruchomych? Bo jestem przemęczona? Bo nie jestem zadowolona ze swojego dnia w pracy? 
Bo żałuję, że żyję?

Nie wiem co to jest, ale nienawidzę tego. 
 Codziennie próbuję usunąć zbędne pliki z komputera, poukładać ubrania w szafie, usunąć serie zdjęć w telefonie, napisać maila do księgowej.
  Ale codziennie też rozważam ucieczkę w kosmos, żeby nie dusić się ludźmi.

Cokolwiek mnie niszczy, ale i cokolwiek mnie ratuje. 
Cokolwiek myślę i cokolwiek wiem… Wszystko to tylko moja zła chemia w mózgu i ciele.
Wystarczy tylko zadbać, żeby nie było „cokolwiek”, a to co chcę. 

Właśnie siedzę w pociągu, piję kawę i piszę. Wyglądam ładnie, mam piękny makijaż, pachnę.
Opieram głowę o szybę i patrzę na widoki zza okna.
Pola, lasy, jeziora.
Polska,
ładna.

Mam słuchawki i słucham playlisty „moje pocieszające smutne piosenki”
Zdejmuję soczewki brudnymi rękami, aby w końcu zamknąć oczy.
Poduszka z wizerunkiem Mercy, przykrywam się marynarką.

Słucham muzyki i śpię.

Jest już dobrze.
Przecież jutro mogę postarać się bardziej.


Zuzanna Borucka


12 komentarzy :

  1. Zuzia twoje posty są takie (może to zabrzmieć banalnie) szczere, głębokie i piękne. Uwielbiam je czytać, mimo że często jest w nich dużo bólu to poprostu je kocham. Bardzo mi przykro, że jest Ci tak źle, ale jednocześnie wiem, że kiedyś odnajdziesz siebie i naprawdę będzie w porządku i gdy o tym myślę, to mi raźniej.
    Uściski,
    Wanda

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym na Twoim miejscu odeszła ze świata "show biznesu" w momencie, gdy wszystkie kontrakty wygasną. Po prostu bym ich nie przedluzyla. Masz na tyle dużo pieniędzy żeby spokojnie móc się utrzymywać, masz już dom przy rodzinie która Cię będzie wspierać i będziesz miała wtedy spokój. Oczywiście pasje mogą zostać np. nowy kanał typowo w stylu life-style, gdzie możesz cenić sobie prywatność i przyzwyczaić do tego wiernych i nowych widzów. Niestety masz duży potencjał a słabe grono odbiorców które w większości czeka na powrót Banshee a niżeli na ciekawą i piękna treść filmu. Nic ma siłę, wyjdziesz na tym lepiej, a raczej Twój umysł wyjdzie lepiej i mam nadzieje ze odnajdziesz wtedy spokój ducha. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  3. Czasami mam takie wrażenie, że w momencie, kiedy coś mnie przerasta, chciałabym wyjechać na Alaskę, Syberię, może na Księżyc... gdziekolwiek. Uciec od ludzi, aby przestali ode mnie wymagać i aby przestali mnie oceniać.
    Zuza, strasznie ci współczuję tego, że musisz znosić zaczepianie przez dzieciaki. Wiele razy mówiłaś, że cenisz sobie spokój i prywatność, więc to pewnie jest podwójnie uciążliwe. Życzę ci wszystkiego dobrego i jak najmniej stresu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej Zuzia myslalas kiedyś może o minimalizmie? Naprawdę myślę, że to coś co by Ci pomogło

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś niesamowicie pięknie wrażliwą osobą. Nie zabijaj tego w sobie. Bo to daje Ci przewagę nad innymi, którzy nie rozumieją twojej wrażliwości. A ty masz coś pięknego. Odczuwasz silniej, widzisz więcej, rozumiesz może więcej. Nie pozwól się tym uczuciom stłamsić, jednocześnie je doceniając. Pewnie ty to wszystko wiesz ;3 Bawmy się życiem, kurcze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem czytelniczką tego bloga już od dłuższego czasu. Przymierzałam się do wyrażenia swojej opinii, nie chciałam by była zbyt powierzchowna. Dzisiaj poczułam, że wiem, co napisać.
    Muszę zgodzić się po części z osobą która wypowiedziała się pod tym postem wcześniej. Każdy opublikowany tu post jest nad wyraz szczery. Przypomina mi plątaninę myśli, rozbieranie się z nich i wyrzucanie nawet tych najbardziej intymnych słów plączących się po głowie. Myślę, że wymaga to odwagi i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że autorka owych tekstów przeżywa w ich pisaniu pewne oczyszczenie. Nigdy nie dowiem się, czy taki jest zamysł ich tworzenia, ale każdy kto pisze chociaż trochę dobrze wie, jak terapeutycznie i kojąco potrafi działać pół-przytomnie tworzony wpis, coś zwierzenie się swojemu pamiętnikowi. W tym blogu właśnie to wyczuwam. Jest bardzo osobisty, a przy tym... porywający. Bo czyż to nie emocje są tym tajemniczym składnikiem czegoś, co opatrujemy z angielskiego szeroko pojętym słowem "art"?
    Droga Autorko, życzę Ci wszystkiego dobrego,
    Stała Czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zastanawiałaś się nigdy nad zebraniem swojego bloga w książkę? Idealnie się czyta Twoje myśli, zostają w głowie i sercu

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam bardzo podobnie. Gdy ide z liceum, zawsze modle sie by nikt mnie nie spotkal, lub nie dosiadl sie w autobusie. Chce byc sama z muzyka. Moje oceny pogorszyly sie od ok. 3 lat nie mam sily sie uczyc, tak samo syf w pokoju. Nie mam sily, mama mysli ze to lenistwo, a ja marze tylko wskoczyc do lozka i zasnac. Tak samo, wsrod ludzi gdy ktos na mnie patrzy, zjem niewiele, za to kiedys bylo inaczej. Od jakiegos czasu gadajac tez z kims obcym jąkam się i stresuje i automatycznie mysle o ucieczce. ( Majac na mysli obcy - sa to wszyscy oprocz rodzicow, jednej przyhaciolki, i kogos kogo kocham i on mnie tez ale nie moge z nim byc)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej... Nie myślałaś o jakimś drastycznym kroku? Może o pójściu na studia? Wiem, że nie jest Ci to do niczego potrzebne, ale kurczę czytam to co piszesz i czuję "tak bardzo ja". Czuję jakbym czytała swoje myśli wypisane na szybko w "te specyficzne dni". Nie wiem czy myślałaś o zostawieniu YouTube, ale jeśli tak to przemyśl to raz jeszcze. Może tylko na jakiś czas? To wspaniałe co osiągnęłaś, ale nie kosztem zdrowia psychicznego... Nie wolno Ci się do niczego zmuszać, nie wolno Ci udawac szczęśliwej... Nie oszukasz się na długo. Potrzebujesz zmiany środowiska, małej rewolucji w życiu. Czasami te ścieżki, które wydają się trudne prowadzą do tego co nazywa się szczęście. Musisz sobie to po prostu przemyśleć. Pamiętaj, że człowiek ma tylko dwa życia. To drugie zaczyna się kiedy uświadamia sobie, że ma jedno. Uświadom to sobie Zuziu... trzymam kciuki z całych sił.

    OdpowiedzUsuń