OFICJALNY BLOG Zuzanny Boruckiej

środa, 4 lutego 2015

Takie tam dni.. jak makaron. jak kisiel... głÓpie dni... dni dni dni

Hmm.. co się działo po Warszawie? NIEDZIELA- montowanie 1 części vloga, PONIEDZIAŁEK- montowanie 2 części vloga, WTOREK- montowanie Śnieżynki#5, ŚRODA- zmontowałam Simsy#34... no ogólnie.. pracuje sobie.. CHOCIAŻ dzisiaj dałam sobie troszkę luzu i spałam :3 ...jakieś 3h! Tak jestem super :) Do wszystkiego dochodzą korki z anglika w poniedziałek, korki z matmy we wtorek.. a dzisiaj pisałam poprawę i.. chyba DOBRZE MI POSZŁO. Szok! Nie mogę zapeszać, ale czułam się super po napisaniu tego. W zasadzie jeśli chodzi o szkołę to... Guóqiwqqo. Mój kolega jest chory i bez niego totalnie samotna jestem. Igor dzisiaj wstał jakoś o 14:00 i też nie miałam z kim smsować! Horror :) Chociaż często mam tak, że jestem szczęśliwa z samej możliwości pisania do kogoś. Np. wysyłam Igorowi fotki i głupie teksty i historie i opisuje i potrafię zrozumieć: "okej! śpi! odpisze mi za 7h" ale fajnie, że jednak mogę do kogoś coś pisać.. rozumiecie.. Sama możliwość jest fajna. Ogólnie super uczucie mieć chłopaka o.O Dum-dum-dum... Serio takie miłe i pocieszające. Dawno się nie czułam taka nie-sama. Mimo, że mieszka we Wrocławiu to jest taką osobą której wsparcie czuje się nawet z daleka. Fajnie... serio fajnie... teraz tylko jakoś tak mi smutno... może za dużo pracuję, może za bardzo tęsknię, może szkoła mnie przytłacza... nie wiem.. taka już jestem wiecznie smutna zuzia.






P.S. PIĄTEK, PIĄTEK, PIĄTEK.. CHCĘ PIĄTEK!!


wtorek, 3 lutego 2015

Warszawa dzień 3... czas chyba wrócić do siebie!

Cały czas gdzieś jedną nogą jestem w Warszawie... No, ale już powoli powinnam przyzwyczajać się do tego, że Igor jest na laptopie za ekranem. Ciekawe jak on się tam mieści..? ...i czemu nie można go dotknąć? haha Ta odległość jest taka okropna!!! Widzimy się w weekend, więc powinnam niby być zadowolona. Teraz w piątek jedziemy na tatuaż. Ogólnie to i tak za mało! Kurczaki. Nie chcę tutaj pisać romantiko-posta i się użalać... no, ale po co mam udawać, że mam coś innego w głowie? Wtedy w Warszawie po koncercie o 2:00 w nocy wyszliśmy na miasto i wróciliśmy o 4:00 rano. To było takie super! W deszczu maleńkich kropelek cali mokrzy chodziliśmy, śmialiśmy się i śpiewaliśmy. Zobaczycie w drugiej części daily jak było fajnie. Nie wszystko zobaczycie, ale trochę ^^ Następnego dnia mieliśmy mniej czasu dla siebie, ponieważ spotykaliśmy się z wieloma ludźmi i poszliśmy do Mediakraftu. Było super :) Fajnie porozmawiać z takimi otwartymi, szczerymi osobami. Zrozumiałam, że wcale nie mam problemu z ludźmi... Ja potrafię kogoś polubić w przeciągu sekundy i bardzo miło z nim spędzić czas. Uświadomiłam sobie, że po prostu tutaj [w moim miasteczku, szkole itd] trafiłam na bardzoo dziwne osoby. Zawsze myślałam, że to ja jestem dziwna... Izoluje się i nic nie mówię.... że może to przeze mnie...? I w Warszawie zrozumiałam, że nie. To nie moja wina. Trafiłam po prostu na beznadziejne towarzystwo. Ech.... wracając do tematu. Kiedy ok 00:00 zostaliśmy z Igorem sami, bo wszyscy zebrali się do domu, poszliśmy na dłuuugą wyprawę! Widzieliśmy bardzo ładne miejsca i w końcu znaleźliśmy jakiś taki pub z wielkimi poduszkami... Rozmawialiśmy tam dłuuugo... o 2:00 w nocy przybyliśmy do domu koleżanek i to była najsmutniejsza noc ever, bo wiedzieliśmy, że rano jedziemy do swoich miast. : ( no nieważne... Trzeba skupić się na tym co jest teraz!!! a w weekend przecież się zobaczymy ^^










PS. "Niemniej dobrze mi wiedzieć, czy rozumiesz, czy jesteś."


poniedziałek, 2 lutego 2015

Warszawa dzień 2 PIĄTEK :) TVN i Gerard Way -Wrażenia :)

DOBRA. Zbieram się w kupę i piszę. Siedzę wygodnie w fotelu przed wielkim monitorem i mogę pozbierać myśli.
Przepraszam za brak postów przez 3 dni... ale... te 3 dni były takie piękne, że nie miałam czasu usiąść wybrać zdjęć i napisać. Teraz dopiero mogę Wam powiedzieć: WOW! Czułam, że żyję! Warszawa to moje miasto. Zakochałam się w niej, chociaż w sumie nie tylko w niej... hyhyhy Fakt, że spędzenie czasu z tyloma cudownymi ludźmi wpłynęło na moje wrażenie. Po prostu kiedy masz kogoś kto sprawia, że się uśmiechasz nawet w najgorszym miejscu będzie okej. 
Zaczynając od TVN'u: rano w hotelu mieliśmy super śniadanie, lecz nic nie zjadłam ze stresu. Potem jeszcze zabłądziliśmy i spóźniliśmy się, więc już totalnie PANIKA! Na szczęście kiedy usiadłam na kanapie jakoś tak rozluźniłam się i było chyba okej! Sami oceńcie jak mi poszło. Ja nie potrafię tak obiektywnie stwierdzić. Na 100% podobał mi się reportaż. Kiedy już było po wszystkim... przed wyjściem powitało mnie mnóstwo fanów! To było super słodkie! Serio dziękuję! Chociaż smarki mi leciały dzielnie podpisywałam Wam wszystko ^^ Ogólnie bardzo miłe prezenty od Was i słowa i zdjęcia i ogromne wsparcie!
Zmęczeni tym wszystkim poszliśmy z Igorem spać do hotelu i obudziliśmy się ok 17:00, czyli idealnie, aby zacząć szykować się na koncert... A kogo? GERARDA WAYA. Od dawna słucham MCR i jego solowy album również mi się podoba. Niesamowite było móc go posłuchać, zobaczyć i poznać. Coś po prostu.... niemożliwego! Płakałam, śmiałam się i byłam bardzo szczęśliwa. Dostałam jeszcze super koszulkę i ogólnie.. CUDNIE. Kiedy wróciliśmy z Igorem do hotelu leniuchowaliśmy baaardzo długo.. aż o 2:00 w nocy postanowiliśmy iść na miasto.. hahaha ale to już w następnym poście i 2 części filmiku. :) przygoda do 4 rana haha




Tak wyglądałam wracając o 4:00 do hotelu:
hahaha

P.S. Jeśli nie chce Wam się czytać... po prostu zobaczcie 1 część filmiku:
Właśnie zaczęłam montować część drugą...:) ale nie wiem czy dam ją w weekend... 
czy może w Śnieżynce jako wyzwanie... czy po prostu dam Wam aż 3 filmy w tygodniu hehe :D