OFICJALNY BLOG Zuzanny Boruckiej

poniedziałek, 6 marca 2017

wrażliwość

Dzisiaj usłyszałam, że najpiękniejsza we mnie jest moja wrażliwość.
To dziwne, bo ta sama wrażliwość jest przyczyną moich największych problemów.

Czy to źle, że taka jestem?


Czuję za mocno, ale coraz lepiej mi idzie hamowanie.
Mówił, że w mojej wrażliwości jest odpowiedzialność, dojrzałość i miłość.

Cieszę się, że taka jestem.
I jednocześnie mi z tym trudno.


Myśl, że będę musiała tyle mówić na terapii jest dla mnie wkurzająca.
Ja nie chcę mówić, rozpamiętywać i płakać.
Już powoli zalepiłam rany.. tylko zalepiłam je milczeniem.

Tak się nie wychodzi z problemów. Powinnam z otwartością mówić o tym co mnie zniszczyło i bez większych emocji akceptować przeszłość. A ja?
Unikam tematu, bo wiem, że jak wróci to mnie rozwali.
Wiem, że ona będzie pytała. Dużo pytała. Będzie chciała wiedzieć wszystko - to co ukrywam najbardziej.
Nie mogę zamiatać prawdy pod dywan. Co się stało to się stało.
Rozwiązaniem nie jest nienawiść, milczenie czy zapomnienie.
Rozwiązaniem jest akceptacja.

Niestety mam w sobie za dużo złości i bólu, aby zaakceptować.

Czuję się jak matka, której mówią, że im szybciej zaakceptuje śmierć swoich dzieci - tym szybciej będzie dobrze i ułoży sobie życie.
Ja to rozumiem. I chcę oczyścić umysł, ale...
nie widzę teraz końca węża, który oplótł moją szyję. Widzę początek, ale nie koniec. Jest za długi by z łatwością go odwiązać.

Kiedy ogarnę już smutek z ostatniego roku - przyjdzie mi się zmierzyć z jeszcze większym - tym zbieranym latami.
Mój paniczny strach do ludzi.
Moja niechęć do ludzi.
Mój ból, który mi ludzie zrobili.

Zaufanie?

Jeśli nauczy mnie zaufania to będzie cudotwórcą.

Znam ludzi. i tych co w Internecie czują się bezkarni i wylewają na innych swoje frustracje, aby było im lepiej.
Znam ludzi z Internetu- tych, którzy komentują ze znieczulicą - uczucia i życie innych.
Znam ludzi tych w życiu, którzy jedzą z tobą owoce w białej czekoladzie, przesiadują na rozmowach godzinami, zwierzają się, odwiedzają twoją rodzinę, a potem..
jak gdyby nigdy nic. koniec. Jakby to było dla nich proste i jakby nowe znajomości mogły zalepić rany.
JA TAK NIE MAM.
Mnie boli. Mnie kurewsko boli.
Boli.
Kiedy już za bardzo pokocham, wtedy sie komplikuje. Jak mogę tak z miesiąca na miesiąc nie myśleć o wspólnie jedzonej pizzy i grach planszowych? Jak mogę nie myśleć o wspólnych kawkach i zwierzaniu się? O śmiechu przy głupich filmach na yt. o tym wszystkim.

Wmawiam sobie, że teraz każdy się zmienił i już nie jest sobą. Że ludzie mają wady i staram się skupić na tych wadach. Usiłuję myśleć ŹLE, ale w środku jest tylko tęsknota.
Nawet złe rzeczy bledną przy mojej tęsknocie. I wiem, że powinnam po prosty zapomnieć i skończyć pewne etapy, znajomości i przeszłość. Zamknąć to po prostu, ale...

znowu siedzimy w piątek wieczorem przy winie. Znowu śmiejemy się opowiadają o życiu.
Gotujemy w mojej małej kuchni i tak do późnej nocy.

To jak mi jest przykro. To jaki ból czuję do tego, że to się skończyło... to...

Siedzę teraz w wannie z laptopem. Woda z kąpieli łączy się z moimi łzami. Już nie wiem, ile jest łez, a ile wody.
Tylko po co płakać? Po co tak cierpieć?
Wystarczy zamknąć rozdział. Niestety nadal nie chcę tego robić.
Może jeszcze coś napiszmy. Dokończmy to tak z happy endem i wtedy przejdę na stronę dalej.

Dopiszmy kilka stron.
Mieli mnie tutaj odwiedzać.

Miał być kontakt.
Miały być choć małe rozmowy co jakiś czas.

Miał być telefon i rozmowa co u nas.

Miało być cokolwiek.


a teraz pustka.
tęsknota


i ja

sama z tymi uczuciami wypalającymi serce i oczy



Dobra. W przyszłym tygodniu mam wizytę. Niech nauczy mnie zapominać.
Niech nauczy mnie myśleć tak, aby nie cierpieć.



Zuzanna Borucka




30 komentarzy :

  1. ale wzruszajaca notka,
    to straszne, kiedy nagle musimy zapomnieć o osobach które kojarzą nam się ze wszystkim, wady stają się blade a dobre wspomnienia odbijają się echem z każdej strony

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi pomaga zawsze myślenie o ludziach, którzy mają "gorzej".. Niestety wrażliwość nie pomaga w życiu, nie jest przyjemna a zrozumie to właśnie ktoś kim ta cecha dominuje. W życiu musimy się rozstawać i żegnać, zgadzać na to,że ktoś odchodzi, że usycha nam kaktus, blaknie tatuaż, ktoś nas nie akceptuje, łamie serce, oszukuje albo najzwyczajniej w świecie nie rozumie.. Czytając Twoje wpisy myślę sobie "to moja bratnia dusza, mam dla niej tyle rad,tyle dobrych nowin, porad, coś co ja przeżyłam mogłoby pomóc jej otrząsnać się z tego czy tego..". Każdy czasem płaczę w wannie, płacze w poduszkę i gryzie ją z bezsilności. Rozumiem Cię doskonale. Nie wiem dokładnie co przeżyłaś i szczerze? Bardzo mnie to smuci. Brak przyjaciół i kogoś kto rozumie, kogoś kto zrozumie wszystko.. To duży ból, z którym myślę zmagam się tak jak po części Ty. Trzymaj się, mam nadzieję,że kiedyś się spotkamy, cuda się zdarzają,a przyjaźń pomaga w walce z całym złem świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli miałabyś wieczór płaczący i smutny.. Bardzo chętnie Ci pomogę, wystarczy,że napiszesz zamiast katować się bólem i pustką.
      Rozumiem wszystko, bo sama przeżywam takie historie i problemy..
      Buziaki i się nie daj zagryźć światu.

      Usuń
  3. Niestety, ale prawda jest taka, że w takich chwilach zostajemy tylko my. Sami. Nikt nam nie pomoże poradzić sobie ani z przeszłością, ani z tęsknotą, ani z zapomnieniem. Tylko my możemy pomóc sobie.
    O niektórych osobach, chwilach nie sposób zapomnieć, ale możemy przyzwyczaić się do tego bólu towarzyszącemu chwili nostalgii.

    insomnia-yuzuki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro tęstoisz za nim i trudno ci bez niego żyć to postarajcie się to naprawić, umówić się na kawę, porozmawiać, możenił to rozstanie było za szybko, nie chcę się wtrącać ale to taka mała rada:) ♡♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierdolnij sie w ten glupi leb

      Usuń
    2. Dziękuję Natka Natusiaa ♡ a twojego zachowania Nerka Nerka to nawet nie będę komentować XD

      Usuń
  5. Cholernie boli mnie Twój ból. Ale cieszę się, że nie kryjesz tego aż tak bardzo. Bo to dużo znaczy, Zuzia. Wiesz, że to nie jest łatwe, że to nie minie ot tak. Pewnie nie pozbędziesz się tego nigdy. Ale najgorsze czego możesz chcieć, to powrotu czegokolwiek, co mocno Cię zraniło. Musisz zaufać przede wszystkim sobie. Później innym. Daj sobie szansę. Sama jestem po kilku terapiach, leczę się i jest naprawdę w porządku, choć ostatni czas był dla mnie istną katorgą. Ale z tego się wychodzi, Zuzia. Naprawdę. Nie poprawi się w rok, ale zaufaj, że będzie dobrze. Choć to najpłytsza rzecz, jaką można powiedzieć. Ale to prawda. Strasznie za Tobą tęsknię, bo nie jesteś dla mnie kimś zwykłym. Ta wyjątkowość, która tworzy ból jest Twoja. I to jest w niej takie intrygujące. Może i bez niej byłabyś wesoła, ale szczęśliwa? Nie wydaje mi się. Ludzie, którym brak wyjątkowości, nie mają szans na wiecznego dzieciaka, na tworzenie, na życie, a nie bycie. Choć ostatnio spotkałam Cię zapłakaną w wakacje i ten obraz nie może wyjść mi z głowy, pocieszam się tym, jak powiedziałaś mi, że mnie się nie da zapomnieć, a później tak strasznie się ucieszyłaś mówiąc mi, że ścięłaś włosy. Byłaś wtedy z siebie taka dumna i pod bólem szczęśliwa. Realizuj wszystko, co chcesz, jeśli Cię to nie krzywdzi. Dbaj o siebie i w siebie uwierz. Zaufaj sobie. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miała okazję powiedzieć Ci to prosto w oczy i mocno Cię wytulić. Trzymaj się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna notka. <3
    Mam pytania.
    1. Jakim aparatem robisz zdjęcia?
    2. W jakich programach je obrabiasz?

    OdpowiedzUsuń
  7. Go też pewnie bolało, dalej boli. To nigdy nie działa w jedną stronę. I mimo, że bardzo pragniemy widzieć winę tylko po drugiej stronie, to tak nie jest. Budowanie i burzenie związku jest wspólnym aktem.

    Rozumiem, że kiedy samemu ma się problemy z rozumieniem i kontrolowaniem swoich własnych emocji, ciężko jest rozmieć emocje innych osób. A co dopiero je akceptować.
    To dobrze, że płaczesz. Gorzej jest, kiedy nie jest się w stanie płakać. To zawsze jakiś krok do przodu.

    W sytuacjach trudnych te emocje sprawiają, że widzimy wszystko jak w krzywym zwierciadle.
    Mam nadzieję, że terapia tknie w Ciebie spokój. Kiedy wchodzi się na etap, w którym przechodzi złość i czuje się, że nie tylko samemu doznało się krzywdy, ale skrzywdziło się drugą osobę, jest najciężej. Jeszcze bardziej podupada poczucie własnej wartości. Stąd pewnie Twój strach, bo podświadomie to wiesz. Jednak potem nadejdzie upragniona akceptacja, punkt wyjścia do "będzie dobrze".
    To dobrze, że masz terapeutkę, która o wszystko wypytuje. To znaczy, że się o Ciebie troszczy i stara Ci się pomóc. Jest dobrym fachowcem, pomoże Ci. Poddaj się temu. Dobrze jest wiedzieć, że obok jest ktoś, kto pomaga Ci kontrolować ten chaos i uczy Cię, jak robić to lepiej.

    Życzę Ci dobrze,
    3maj się.

    OdpowiedzUsuń
  8. czuję się jakbym została opisana w tej notce

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochanie!
    Nawet nie masz pojęcia jak bardzo rozumiem Twój ból... Pamietam jak w 2013 roku, chociaż słowo pamiętam raczej jest tu złe - starałam się o wszystkim zapomnieć, chłopak którego mocno kochałam zdradził mnie, perfidnie oszukał... przyjaciółki odwróciły się ode mnie i zostałam sama. Płakałam całymi dniami, ból mnie obezwładniał. Tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć. Ty wiesz jak może boleć... Ja niestety wiem jak czujesz się Ty. Jedynie leki pomagały, ale dobrze wiesz, każdy chyba, że one tak strasznie otumaniały że nie czuło się nic... Jest się takim bezemocjonalnym workiem... To był największy koszmar mojego życia. 2 lata, które mi odebrano. 2 lata z których niewiele wiem. Najgorszą rzeczą było jak moja koleżanka pochwaliła mi się, że jest w ciąży - mnie pierwszej, nawet przed mężem, podobno jej pogratulowałam a 7 miesięcy później mówiąc mi o ciązy nakrzyczałam na nią, ze nie chwaliła mi się. To było straszne, tak bardzo nie wiedziałam co się dzieje, że zapomniałam o tym, że jest w ciąży!
    Widziałam mojego byłego wszędzie tak jakby wciąż był obok. To było szalone... Jak stado demonów obezwładniały mnie wspomnienia. Płakałam, ale nawet nie tak, że pod kołdrą ściskając ją i krzycząc z bólu (chociaż zdarzało się i tak), ja stałam wśród ludzi a łzy same płynęły jak woda z kranu. Mówiłam normalnie, poruszałam się wśród innych... Niedawno moja przyjaciółka powiedziała mi, ze ona myślała, ze ja się już nigdy nie pozbieram.
    i wiesz...
    Mój chlopak zdradził mnie z pewną "ZUZANNĄ". Nienawidziłam tego imienia. Na sam jego dźwięk czulam się jakby mi wbijano miliony igieł w serce... I pewnego dnia wpadłam na Twój kanał. Odczarowałaś mi to imię. Chociaż bolało, płkakałam - wprowadzałaś uśmiech... Dzięki Tobie się śmiałam jak dziecko. Miałam wtedy 21 lat a oglądałam Twoje słodkie krówki, truskawki i cieszyłam się... Byłaś jak promień słońca w paskudny dzień... Kiedy nie widziałam Ciebie czułam się jakby piosenka "listopad" comy działa się naprawdę a głownym bohaterem byłam ja.

    Kochanie nie będzie dobrze, nie stanie się to szybko Będzie jeszcze gorzej, będzie tragicznie ale dasz rade. Pamiętaj płacz nie jest zły, nie oznacza słabości. Płacz wzmacnia... Poszukaj czegoś co pomoże Ci przetrwać... Ja pisałam i rysowałam. Przekułam mój ból w masę pięknych prac. Zmobilizowałam się i założyłam swój kanał na Youtube by tak jak Ty móc wprowadzić uśmiech do życia innych... I wiesz odnalazłam szczęście. Walka była długa, wciąż walczę ale mogę śmiało powiedzieć, że poradziłam sobie. Przykro mi, bo wiem jak się czujesz... To straszne kiedy wszyscy Cię zostawiają ale wszystko jest po coś! Otaczaj się tymi którzy Cie kochają - może rodzicami, przyjacielem - Karolem? Kimś kto zawsze był obok. Trzymaj się malutka! Dasz radę bo jesteś zbyt fajną babką. Chociaz się nie znamy myślę o Tobie. Zbyt mi pomogłaś, chociaż nieświadomie, bym mogła się odwrócić od Ciebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem tylko kolejną osobą piszącą tysięczny z kolei komentarz. Nie jestem psychologiem, być może nie mam pojęcia o uczuciach. Nie mam prawa osądzać, wydawać wyroków, ani oceniać. Tyle, że jestem cholernie empatyczna. Jestem osobą, która walczy ze swoimi potworami. I proszę. Musisz wiedzieć, że jesteś dobra, cudowna i warościowa, dopóki chcesz. Ludzie, krzywdy, bzdury, które zostały ci wyrządzone nie zależą od Ciebie. Doceń. Życie pcha tylko w dobrą stronę. Piękno jest na wyciągnięcie ręki. Może to, co napisałam brzmi jak formułki wyciągnięte z jakiegoś podręcznika, nie wiem. Ale mają w sobie mądrość. Są z wnętrza mojego zjechanego serca. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Im szybciej i więcej z siebie wyrzucisz tym lepiej się zregenerujesz. Uwierz mi. Musisz odbić się od dna. Powstać z popiołów. Dasz radę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zuza, jeśli chodzi o Igora.. to nie masz się czym przejmować. Jest od Ciebie młodszy i najwyraźniej nie dorósł do życia w poważnym związku. Po co masz sobie życie komplikować.

    Mi pomaga krzyk. Najlepiej na szczycie, lub górze. Krzycz wszystko co Ci na sercu leży. Od razu będzie lepiej. Potem zjedz coś, czego nikt nie wie, że ty to lubisz. Wtedy masz pewność, że nie zostałaś wykorzystana i oszukana. Płacz przy szklance kakaa lub kawy. Tak po prostu. A na koniec napisz na kartce PRZESZŁOŚĆ. I podrzyj, zjedz, rozkrusz na kawałki! Tak aby nigdy więcej do Ciebie nie wróciła.
    Mam nadzieję, że to przeczytasz, i wiedz, że nie zostałaś sama, bo na pewno Karol, Agnieszka Cię nie opuścili. Wieczorami modlę się za Ciebie żebyś była tak jak kiedyś szczęśliwa :* ~skarpetkowicz
    (Jeśli pomogłam to daj jakiś znak, np hasło to: Śnieżynka )

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowna notka. Tylko czemu tak bardzo jest podobna do mojego życia...ja tak cholernie nienawidzę ludzi staram się od nich odizolować, ale za każdy pierdolonym razem pojawia się jakaś osoba, której z czasem zaczynam ufać, kochać ją, czuje że zrobilabym dla niej wszystko i nagle bum! Pobudka kolejna osoba okazała się fałszywa jak inne... teraz nie wiem czy komukolwiek mogę ufać...

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejku ale ten tekst jest piękny, wręcz poetycki. ♥ Czułam się jakbym czytała najpiękniejszą poezję.
    Ja niestety również jestem wrażliwa i bardzo na tym w życiu cierpię, jeszcze do końca sobie z tym nie poradziłam. :c
    Trzymam za ciebie kciuki. Trzymaj się. ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Ile osób pragnęłoby popisać o tych problemach. Chca wiedzieć jak najwięcej. Bo to ich dowartościuje. Ja sama chce, pragnę. Gdy jade do szkoły, jestem w domu, pragnę cie poprostu przytulić. Ale nie mogę. Bo wiem ze będzie tobie lepiej nie ufając kolejnej osobie. KAŻDY. KAŻDY pragnie, zdobyć twoja historie. Historie która jest nieoszlifowanym diamentem. Boli gdy posuniesz się za daleko i mogą być tego skutki jeśli wszlifujesz za bardzo.
    Double

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowna notka. Tylko czemu tak bardzo jest podobna do mojego życia...ja tak cholernie nienawidzę ludzi staram się od nich odizolować, ale za każdy pierdolonym razem pojawia się jakaś osoba, której z czasem zaczynam ufać, kochać ją, czuje że zrobilabym dla niej wszystko i nagle bum! Pobudka kolejna osoba okazała się fałszywa jak inne... teraz nie wiem czy komukolwiek mogę ufać...

    OdpowiedzUsuń
  17. Chcąc stać się elementem odzewu, przytaczam moją autorską paplaninę, abyś czytając ją - poczuła się lepiej.

    "dziś o poranku"

    kiedyś zdrapię cię
    jak czerwony lakier z paznokci

    nie zaznasz litości
    mój jedyny bezmyślny kochanku

    to dziś o poranku
    odbędzie się podczas śniadania

    nic więcej do dodania
    tylko ja, ty i nasz wspólny koniec

    OdpowiedzUsuń
  18. to smutne tak myśleć sobie, że są na tym świecie osoby lepsze od nas i dlatego relacje zacieśniane kurwa latami rozplątują się jak gdyby nigdy nic. trzymaj się, czas leczy rany. podobno. ja nadal czekam. i zdaje się, że czekać jeszcze długo będę musiała.

    OdpowiedzUsuń
  19. nie jesteś sama... Poczytaj męski punkt widzenia. Zwłaszcza komentarze. Dużo w nich pomocy. http://kochamjanaprawde.blogspot.com/ Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak ty.. napisałaś to w taki sposób. Autentycznie czułam intensywność Twojego bólu, choć nie jestem w stanie go sobie wyobrazić. Jesteś silna. Uda ci się znaleźć szczęście, poczucie bezpieczeństwa. Niestety my wrażliwcy tak mamy. Przejmujemy się wszystkim nawet tym z czego inni nie zdają sobie sprawy, coś co dla nich nie ma znaczenia. Mały gest. Krótkie słowo. Boli
    Marika

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam Cię dziewczyno, uwielbiam to w jaki sposób piszesz. Kurwa,jesteś tak bardzo do mnie podoba. Ten etap Twojego życia tak bardzo przeplata się z moim. Tak bardzo chciałabym żeby ktoś mnie teraz zrozumiał...

    OdpowiedzUsuń
  23. W momentach kiedy jesteś tam przy kawie,filmie etc opłacz to, przeżyj osobliwą żałobę tych chwil, wspomnień. To nie jest tak, że zapomnisz. To już zawsze będzie z Tobą. Jedyne co może to zmienić to czas. I to prawda, że czas leczy rany.. W jakim stopniu to już od nas zależy, czy zasklepi się na dobre czy tylko zaschnie i nie będzie krwawić. Jeśli to co się stało świadczy w 100% o definitywnym końcu to odpuść. Nauczyłam się w życiu, że nie wolno ufać ludziom. Tylko ciągle wierzę, że wszyscy są dobrzy i przecież nie mogą chcieć źle. Ludzie są okropni. ZAWSZE miej furtkę wyjścia kiedy coś przypadkiem pójdzie nie tak. Jestem zdania, że w 100% mogę zaufać facetowi kiedy będzie moim mężem i to zaufanie będzie mu się należało bo je zdobędzie zdobywając mnie. Wiem, że Cię boli. To minie. Tylko rozwiąż te sytuacje w głowie. Nie wracaj do tego na chwilę karcąc się za to. Wolno Ci o tym myśleć, to są Twoje wspomnienia i nikt ich nie zabierze. Dlaczego tak bardzo boli? Uczy Cię i daje po tyłku żebyś później doceniła całym sercem to co masz. Nie będzie łatwo. Nie zaufasz od razu i może nigdy w pełni, ale wiedz że warto ryzykować. Wiele już przeszłam i nareszcie mam moje szczęście. Nie piszę zwykle komentarzy ale zabolało mnie to jak się czujesz, bardzo Ci współczuję. Gdybyś chciała porozmawiać napisz.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten wpis jest wielki, Zuzia. Czytałam to i że wszystkim się zgadzalam. Moje myśli towarzyszące twojemu wpisowi "to ja", "też to czuję", "mam przejebane".
    Jesteś wspaniała i bardzo dużo ten wpis dla mnie znaczy. To ile z niego wyniosłam, to ile zrozumiałam, to co czułam czytając go jest nie do opisania. Doskonale to wszystko ujelas. Dziękuję Ci Zuziu.

    OdpowiedzUsuń